Marek Pietrachowicz

Recenzje Prezstarzałe (5) - Przystanek Alaska + Defiance

Dwa seriale z zupełnie różnych światów, a jednak ukazujące tę samą, dyskretnie zakamuflowaną utopię marksistowską. Seriale są wciągające, miejscami pełne humoru i ciepłe, więc widz chętnie otwiera się przed bohaterami i zaprasza ich punkt widzenia świata jako jeden z równoważnych (na psychologicznej zasadzie przysługi za przysługę). Jest ona podawana przez twórców z premedytacją, albo sami są jej produktem.Wypunktujemy dla czytelności.
Mamy oto zamknięte społeczeństwo, całkowicie samodzielne i samowystarczalne, w którym:

- Nie ma własności prywatnej, jeden największy właściciel ziemski jest pokazany w negatywnym świetle, jako chciwiec i oszołom. Ci "dobrzy" zaś wszystkim się dzielą i sobie pożyczają;

- To, co się bezpośrednio łączy z punktem powyżej: nikt nie pracuje (nawet pracując, świetnie się bawi i rusza jak mucha w smole), każdy natomiast się bawi i spaceruje, spotyka i ględzi;

- Harmonijna wielokulturowość, którą się wszyscy niemożebnie ubogacają;

- Rozwiązłość i totalne lekceważenie (nieświadomość wręcz) pojęć wstrzemięźliwości i czystości, wierności;

- W związku z powyższym: same rozbite i niepełne rodziny, niemal żadnej wielopokoleniowości; rozwody, niestałość;

- Absolutny brak potrzeby religii, kapłana. Kościół, poradnictwo duchowe i sakramenty zastępuje rozgłośnia radiowa prowadzona przez lewicującego filozofa i lekkoducha Chrisa (w P.A.), albo... dom publiczny, ustawiony w samym centrum miasta, zaś burdelmama jest najbardziej szanowaną po burmistrz - jej siostrą - osobą w mieście (w D.).

Tak właśnie Marks w Manifeście Komunistycznym 1848 widział społeczeństwo, żeby uczynić je niezdolnym do wytwarzania samemu swoich dóbr (prekariat), a zatem, żeby musiało ulec socjalizmowi i rozdawnictwu, w zamian za utratę wolności. Takie utopie funkcjonują jedynie na filmach, które dla pozoru przybierają maskę pełnego realizmu i naturalności ludzkich interakcji.

Szczególnie przyjrzymy się niesamowicie - mimowolnie - charakterystycznemu odcinkowi 11 sezonu 4 Przystanku Alaska, gdzie Chris uczy 12-latka, jak włamywać się do kościelnej skarbony. Nie ma potępienia dla zła, nie ma szacunku do cudzej własności, jest za to ogromna cześć, wręcz płaszcenie się przed bożkiem samorealizacji. Chłopiec chce być zły, więc dorośli mu na to bez mrugnięcia okiem pozwalają. Ostatecznie, to ten właśnie permisywizm, połączony z równie akceptowaną przez wszystkich pożądliwością u chłopca (do Shelly), sprowadza go na dobrą drogę! Rozumiecie? Egoizm i erotyzm u 12-latka jako pozytywna siła napędowa do rozwoju! Śmiać się, czy płakać raczej? Tak właśnie, w duchu freudomarksizmu, należy hodować samozadowolonych indywidualistów. To szokujące, że serial ma tyle lat, a już zawiera tak chore sugestie, ale należy pamiętać, że od czasów wojny, nowy marksizm frankfurcki z jego rewolucją seksualną działa właśnie w USA i oni nie potrafią już odróżnić jego oparów utopii od rzeczywistości - Amerykanie myślą Marksem (przynajmniej reżyserzy seriali TV).

Od 2 do 10000 znaków